Cherimoya – jak smakuje, jak jeść, jak kupować?

Za pierwszym razem, gdy kupiliśmy ten owoc w Barcelonie nie wiedzieliśmy jak się nazywa. Dopiero po powrocie do Polski udało mi się zidentyfikować to, co zjedliśmy. Szczerze mówiąc wydawało mi się, że większość autorów opisujących ten owoc nigdy go nie jadła. Te same określenia, kopiowane zdania. Postanowiłem sam opisać ten owoc, bo jest wspaniały i trzeba go spróbować będąc w Hiszpanii. Czerymoja (hiszp. cherimoya), to owoc flaszowca peruwiańskiego, który występuje głównie w Ameryce Południowej i Środkowej. Hiszpania jest głównym państwem w Europie, które zajmuje się uprawą tego gatunku. Trzeba mieć niesamowite szczęście, aby spotkać ten owoc w Polsce. Widziałem go tylko raz, przy okazji tygodnia tematycznego w popularnym dyskoncie. Tym bardziej trzeba go spróbować, jeśli nadarzy się taka okazja.

Cherimoya - egzotyczny owoc

Na pierwszy rzut oka czerymoja nie zachwyca. Zielona lub brązowawa, przypominająca smoczą skórę powierzchnia kojarzyć się może z warzywem. Nic bardziej mylnego. Pod tą mało zachęcającą skórką znajduje się przepyszny, bialutki miąższ. Średni koszt owocu to 1 euro za sztukę. Jeśli będziecie w Katalonii, to cherimoya może występować pod nazwą xirimoia, więc warto na to zwrócić uwagę.

Cherimoya - egzotyczny owoc

Jak wybierać?

Podczas zakupu zwracamy uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to wygląd. Dojrzały owoc brązowieje tak jak skórka banana. Ważne jest, aby nie była cała brązowa. Świadczy to o przejrzałości owocu. Druga sprawa to miękkość. Dojrzały owoc jest podatny na lekkie ściśnięcie palcami. Jeśli jego konsystencja będzie bliska rozpadowi to znak, aby puszukać świeższych owoców gdzieś indziej. W przypadku, gdy zdecydowaliśmy się na kupno owocu, który jest jeszcze twardy i bardzo zielony, wystarczy postawić go na blacie w kuchni na dzień lub dwa. Owoce bardzo szybko stają się zdatne do jedzenia, więc jeśli ktoś ma ochotę przywieźć je ze sobą do Polski, polecam kupić je w dzień wylotu.

Cherimoya - egzotyczny owoc

Jak jeść?

Spotkałem dwa sposoby jedzenia czerymoji. W obu przypadkach na początku przekrajamy owoc na pół i wyrzucamy przedłużenie szypułki ze środka. Pierwszy sposób polega na wyciągnięciu wszystkich czarnych pestek a następnie zjedzeniu owocu łyżeczką, zostawiając skórkę tak jak w przypadku kiwi. Drugi sposób, który uważam, że jest zdecydowanie sensowniejszy, mimo że mniej elegancki, to wkładanie od razu miąższu do buzi i wypluwanie pestek na talerz. Cherimoya niestety posiada ich pokaźną ilość, więc zabawa w drylowanie mija się z celem.

Cherimoya - egzotyczny owoc

Jak smakuje cherimoya?

Zdecydowanie nie da się go porównać do owoców znanych w naszym kraju. Jest inny, oryginalny, ciekawy. Budyniowa konsystencja wygląda i smakuje jak słodka śmietana z nutą cytrusów i wanilii. Dużo stron i blogów podaje, że jest to smak bitej śmietany z truskawkami. Każdy czuje inaczej, ale według mnie truskawek, których nie lubię, tam się nie uświadczy. Śmietanowo-owocowy smak ma charakter naszego letniego deseru, ale zdecydowanie bliżej mu ku cytrusom. Budyniowa konsystencja przy skórce przypomina trochę miękką gruszkę, której towarzyszy charakterystyczne zgrzytanie w zębach. Na pewno wiecie, co mam na myśli.

Total
21
Shares

11 komentarzy

  1. Jadłem ten owoc w Madrycie rok temu i nie wiedziałem jak się nazywa. Dziękuje za informacje, teraz wiem czego szukać następnym razem jak pojade do Hiszpanii.

    1. W Polsce bardzo ciężko. Raz tylko widziałem w Biedronce przy okazji jakiejś akcji pt. „egzotyczne owoce”. A w Hiszpanii w każdym sklepie z owocami jest dostępny.

  2. Kupiłam dzisiaj ten owoc na Fuerteventura i nie bardzo wiedziałam ci z tym zrobić :) sprzedawczyni podała nazwę ale niewiele mi to mówiło, a teraz już wiem :) bardzo dziekuję

    1. No to super. A jak smakował?
      Teraz przez tydzień szukałem cherimoyi na Majorce, ale niestety nigdzie jej nie znalazłem :/ Widocznie jej nie sprowadzają… :(

  3. Tez to kiedys jadlem kupiwszy w Barcelonie, na La Rambla,podczas pauzy dobowej. Szkoda ze tego owocu nie ma szans kupic w Polsce,jest boski.

    1. Też ubolewam nad tym. Z drugiej strony smakuje lepiej, jak nie jest dostępny na co dzień. Na przykład takiego „mango”, już nie wywołuje takich emocji jak 15 lat temu.

  4. Moj syn kupil dzisiaj w Polo, to sklep z produktami polskimi, rosyjskimi, litewskimi itp. Mieszkamy w Dublinie. Nie wiedzialam co to jest. Dziekuje za informacje.

  5. Własnie kupiłam w Lidl ale niestety w Holandii,. Czekam aż dojrzeje bo jest jeszcze zielone i twarde . Mam nadzieję że się nie zawiodę smakiem,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*