Czurczchela to nie gruziński Snickers
Czurczchela jest najczęściej przywożonym produktem z Gruzji. Niska cena, słodki smak i egzotyczny wygląd. Ten ostatni przede wszystkim zaciekawia. Ni to babcine korale, ni to kiełbasa lub świeca. Nic nie zdradza na pierwszy rzut oka, że może być to najpopularniejszy gruziński słodycz.

Czurczchela TO NIE SNICKERS

W „internetach” można się natknąć na określenie, że Czurczchela to „gruziński snickers”. Nie wiem co za gamoń to wymyślił, ale proszę nie powtarzać tego sformułowania. W szczególności w erze „fake newsów”. Czurczchela powstaje z tłuczonego i skondensowanego soku z winogron nazywanego Badagi, mąki, cukru i orzechów. Najczęściej włoskich lub laskowych.

Przygotowanie:

Czurczchelę najczęściej wytwarza się jesienią, po zbiorach dojrzałych winogron i orzechów. Winogrona miażdży się, a następnie pozbywa skórek i nasion. Sok z winogron gotuje się kilka godzin, aby go zredukować i zagęścić. Na nitkę lub sznurek nadziewa się przysmażone orzechy, tworząc „koraliki”. Następnie macza się je w syropie z badagi, cukru i mąki. Czurczchela powinna schnąć na słońcu 3-4 dni. By owocowa powłoka była grubsza, można powtórzyć proces maczania i suszenia.

Czasem masę owocową robi się z granatów. W środku można też znaleźć migdały, a nawet suszone owoce.

Przyjrzyjmy się jak zrobiony jest baton Snickers:

  • orzeszki ziemne
  • karmel
  • nugat
  • polewa z mlecznej czekolady

Choćby ktoś bardzo chciał, no to nie. Nie jest to gruziński snickers. Poza tym, czy fajnie by było, jakby cały świat mówił, że pierogi, to polskie tortellini? Nie umniejszajmy ich kulturze i kuchni.

Jak smakuje?

Z pierwszego wyjazdu do Gruzji przywiozłem czurczchelę i zaniosłem do pracy. Pokroiłem w talarki i postawiłem na stole w kuchni, nic nie mówiąc. Zainteresowanie było praktycznie zerowe. Okazało się, że ludzie myśleli, że przyniosłem kiełbasę.

Czurczchela smakuje lepiej, niż wygląda. Nie jest to jednak jakiś szałowy smakołyk. Żelka owocowa z orzechami za kilka złotych. Nie ma co się tutaj bardziej rozpisywać. Zdecydowanie bardziej ślinka mi cieknie na myśl o gruzińskich wypiekach. Churchela jest jednak czymś, czego zdecydowanie warto spróbować. Mnie najbardziej smakuje z białych winogron z orzechami laskowymi. Ola raz spróbowała i jej starczyło.

 Czurczchela - gruzińskie słodycze

Gdzie kupować?

Czurczchela najczęściej dostępna jest po prostu na ulicy. Babuleńki rozstawiają stoliczki i sprzedają łakocie przechodniom. Czasem czurczchelę można znaleźć w sklepach z pamiątkami. W zwykłych sklepach spożywczych i marketach raczej na próżno ich szukać. Czurczchele można spotkać też w innych krajach. W Grecji pod nazwą soutzoukos, w Turcji jest to cevizli sucuk, a w Armenii rojik. Moja rada jest taka, aby kupować je z dala od ruchliwych dróg. No, chyba że lubicie słodycze ze spalinami i kurzem. Smacznego!

Łącznie
19
Udostępnień

4 komentarze

  1. też się długo zastanawiałam, co ma wspólnego czurczchela i snickers. dobrze, że się nie przywiązuję do takich internetowych obietnic, bo po pierwszym gryzie bym się rozpłakała, że czekolady nie ma ;)

    ach, no i ten brak zainteresowania albo skrajne reakcje jak się przywozi coś ciekawszego z podróży do spróbowania! jestem pewna, że u mnie w rodzinie do tej pory leżą niedojedzone słodycze z zieloną herbatą, a szwedzkie cukierki w pracy zjadłam w większości ja ;)

  2. Wróciłam właśnie z Gruzji. Nawiozłam churchule o różnych smakach. Niestety niby świeże kupiłam ale znaczna część w środku była spleśniała(orzechy) a powłoka żelowa smakowała jak wino. Kilka było dobrych ale to te z cieńką warstwą soku. Jednak nie moje smaki więc nie polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*