Muzeum Stalina w Gori

Przy placu Stalina rozciąga się Aleja Stalina, która przecina miasto na pół. Aleja w pewnym momencie rozwidla się, tworząc pośrodku Park Stalina. A tam znajdziemy Muzeum Stalina. A przed muzeum dom Stalina. A obok muzeum wagon Stalina. Chyba nie trudno się domyślić kto urodził się w Gori?

Muzeum Stalina w Gori - obrazy

Pierwsze wrażenie

Kierowca, który wiózł nas z Tbilisi, wyrzucił nas na placyku zaraz za muzeum, przy informacji turystycznej. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Ogromny budynek z wysoką wieżą. Szczerze mówiąc spodziewaliśmy się czegoś bardziej skromnego. Poszliśmy zobaczyć front, wszystko super. Ładnie, schludnie, zieleń zadbana. No klasa.

Muzeum Stalina w Gori - wieżaMuzeum Stalina w Gori - budynek

“Bo każdy pijak to złodziej”

Przejście przez drzwi muzeum przenosi nas do innych czasów. Bynajmniej nie chodzi o wygląd, bo ten dalej stara się uśpić inne zmysły. Między rzędami kolumn czerwony dywan prowadzi na marmurowe schody, na szczycie których stoi towarzysz Stalin.

Atmosfera tego miejsca w pewien sposób przytłacza. Jest ciężka i lepka, a w powietrzu unosi się zapach kurzu. Trudno stwierdzić czy jest to wada, gdyż po to tutaj przyjechaliśmy. Oglądać komunistyczne muzeum i poczuć ten klimat. Na piętrze odbywa się sprawdzanie biletów przez szablonową pracownicę muzeum. Nos spuszczony na kwintę i już wiemy, że jesteśmy postrzegani, jako złodzieje i kryminaliści.

Zderzenie z rzeczywistością

W sześciu salach prezentowana jest stała ekspozycja opowiadająca o życiu i działalności Stalina. Mimo pięknych sufitów, kolorowych witraży i czerwonego dywanu, postkomunistyczna atmosfera z holu się pogłębia. Jakby chodziło się po dawno zapomnianym miejscu.

Podział sal w Muzeum Stalina:

  1. Życie sprzed rewolucyjnej działalności
  2. Lata 1925-1939
  3. Zdjęcia z okresu drugiej wojny światowej
  4. Pośmiertna maska Stalina
  5. Prezenty
  6. Osobiste rzeczy

Muzeum jak to muzeum. Podziwiać można unikalne eksponaty. Fajki, które palił Stalin, telefon, przez który rozmawiał, jego płaszcz, czapkę, wieczne pióro, pamiątki, zdjęcia, wiersze, listy, wycinki z gazet, porcelanę należącą do jego matki, teksty tłumaczone na różne języki. Co chwilę rzeźby i popiersia. Tutaj obraz ze Stalinem, tam jego zdjęcie. Na każdym kroku jego gęba. Można się tego było spodziewać, w końcu to muzeum jego imienia. Jednak jest to mało urozmaicone. Mało ciekawie podane. Po jakimś czasie oglądanie eksponatów robi się po prostu męczące.

Co z tą wojną?

W muzeum znajdziemy bardzo ładne makiety domku Stalina, informację o wydawaniu gazety „Iveria”, pośmiertną maskę i prezenty od zaprzyjaźnionych narodów. W sali z podarkami znalazł się jedyny „klawisz”, który nie patrzył na nas złowrogo. Co więcej, kobieta bardzo chciała z nami porozmawiać. Oczywiście po rosyjsku, ale my „nie panimaju”. Mimo problemów komunikacyjnych ochoczo pokazała nam, że jest też eksponat z Polski. Dla nas nie było to takie zachwycające. W trakcie zwiedzania czuć jednak, że czegoś brakuje. Co z wojną?

Nie znajdziemy tutaj informacji o zbrodniach Stalina. Jest kilka zdjęć z tego okresu, ale nic o masowych mordach. Nie znając całej prawdy, po wyjściu z muzeum można by pomyśleć, że Stalin to był porządny gość. Złoty chłopak, do rany przyłóż. Tak jakby prezentowana tutaj była jego wizja samego siebie.

Co pan robił panie Stalin między 45 a 53?

Zastanawia mnie czy w szkołach też jest pomijane to, co zrobił Stalin. Czy wynika to z niewiedzy, czy po prostu z braku „innych sław”? Tutaj ewidentnie zostało to celowo pominięte. Na stronie internetowej muzeum, w biografii Stalina również znajdziemy lukę. Między 1945, w którym nadano mu stopień wojskowy Generalissimusa Związku Radzieckiego, a 1953, w którym zmarł na skutek krwotoku mózgu. Tak jakby przez 8 lat nic nie zrobił. Za to możemy przeczytać sobie jego wiersze albo zobaczyć skany jego listów do mamy. Bo w kontekście jednego z największych zbrodniarzy XX wieku akurat te informacje są najważniejsze…

W Braunau am Inn, w którym urodził się Hitler, nie ma ani jego ulicy, ani parku nazwanego jego imieniem. Nie ma też placu i rzeźb. Przed jego miejscem narodzin jest za to postawiony kamień z inskrypcją „Za pokój, wolność i demokrację. Nigdy więcej faszyzmu. Miliony zmarłych przypominają nam”. W Gori nikt nie przypomina o strasznej przeszłości.

Dom Stalina

Po wyjściu z muzeum poszliśmy do domu Stalina, który jeszcze przed chwilą widzieliśmy w formie makiety. Najlepiej przy kasie machnąć kupionym biletem, dając znać, że chce się zobaczyć resztę atrakcji. Są one normalnie zamknięte. Podobno oryginalna konstrukcja domu została przeniesiona tutaj i pieczołowicie odtworzona. Całość obudowana została kolumnami, tworząc swoiste mauzoleum. Pomysł niegłupi. Na chatkę nie pada deszcz ani nie zwiewa jej wiatr. Z oddali pawilon prezentuję się zdecydowanie lepiej niż spróchniałe deski. Zwiedzanie wygląda w ten sposób, że otwierane są drzwi, za którymi jest odgradzający sznurek. Wsadzenie głowy do środka, zrobienie zdjęcia i tyle.

Wagon Stalina

Józef Stalin jak każdy superzłoczyńca miał swój słaby punkt. Piętą achillesową dyktatora był lęk przed lataniem. Dlatego też na konferencje z przywódcami Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, w Jałcie i Teheranie, przyjechał pociągiem. Specjalny, opancerzony wagon waży aż 83 tony. W środku znajdują się dwa przedziały dla osób towarzyszących, miejsce dla oficera na służbie, prywatny przedział Stalina, łazienka z wanną, toaleta, kuchnia i sala konferencyjna. Po śmierci Stalina wagon przez lata stał na stacji Rostów, w Rosji. W 40 rocznicę zwycięstwa w II wojnie światowej, w 1985 został przetransportowany do Gori i oddany Muzeum Stalina. Zwiedzanie wagonu to szybkie przejście korytarzem. Do przedziałów nie można wchodzić.

Muzeum Stalina – wrażenia

Jesteśmy znani z tego, że lubimy osobliwe atrakcje i dziwne miejsca. Stąd też chęć zobaczenia Muzeum Stalina w Gori. Niestety nasz apetyt nie został zaspokojony. Nawet nie chodzi o to, że obraz wąsatego komunisty jest mylący. Dałoby się to wytrzymać, dostając porządną dawkę informacji z innych lat jego życia. Te jednak są miałkie. Wszystko przypomina lizanie cukierka przez papierek. Niby od ilości Stalina na metr kwadratowy można zwymiotować, ale konkretnej wiedzy brak. Duży niedosyt.

Informacje

  • Od 1 kwietnia do 1 listopada: 10:00 – 18:00
  • Od 1 listopada d0 1 kwietnia: 10:00 – 17:00
  • Dni wolne: 1 stycznia, Wielkanoc
  • Wagon Stalina – 5 GEL
  • Muzeum Stalina i dom – 10 GEL
  • Muzeum, dom i wagon – 15 GEL
  • Muzeum, dom i wagon – studenci – 10 GEL
  • Muzeum, dom i wagon – dzieci szkolne – 1 GEL
  • Dzieci poniżej 6 lat – za darmo

Polecamy Guest House Sweet Home, obok Muzem Stalina.

Muzeum Stalina
Aleja Stalina 32
Gori, Gruzja

 

Łącznie
19
Udostępnień

3 komentarze

  1. Tak jak napisałeś. Tu chyba nie chodzi o przekazanie wiedzy, a o pokazanie wodza. Niby dużo rzeczy, a mało treści… szkoda, bo akurat o Stalin można by zrobić “fascynujące” muzeum… no ale pewnie nie tam i jeszcze nie teraz.

  2. Hej!
    Mówisz, że zwiedzanie muzeum pozostawiło w Tobie duży niedosyt. Z jednej strony Cię rozumiem, ale pomyśl o Tym inaczej: Muzeum Stalina to nie tylko “muzeum” w naszym współczesnym rozumieniu tego śłowa. To przede wszystkim relikt przeszłości, który pokazuje jak w latach komuny tworzyło się ekspozycję (i własną wersję historii) w tego rodzaju obiektach. A taka wiedza jest już prawie bezcenna!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie. Też niedawno opisywałem wizytę w Gori.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*